Jerzy Nowosielski – między sacrum a profanum

Malarz. Rysownik. Ikonograf. Scenograf. Pedagog. Teoretyk sztuki. Eseista. Filozof. Prawdziwy człowiek renesansu! Należy do najwybitniejszych artystów współczesnej Polski.

Jerzy Nowosielski (1923-2011) dał się poznać jako malarz świadomy, ufający swej twórczej intuicji i wyjątkowo wrażliwy na mistyczne przeżycia. Całe życie umiejętnie łączył sztukę współczesną z tradycyjną sztuką sakralną. Aspekty codzienności przełamywał elementami metafizycznymi, głęboko wierząc, że udane dzieło należy do racjonalnie niepojętej sfery sacrum. Dzięki malarstwu starał się zrozumieć tajemnicę ludzkiego bytu. Z wielkim entuzjazmem odkrywał olbrzymi potencjał drzemiący w sztuce. W jego opinii tej wyjątkowej siły oddziaływania nie da się pojąć ludzkim rozumem, należy jej po prostu doświadczać wszystkimi zmysłami. Zainteresowanie duchowością i solidna formacja chrześcijańska doprowadziły go do śmiałych rozważań teologicznych, propagujących ideę ekumenizmu i prowokujących współczesnych ludzi do zadawania sobie najważniejszych pytań o sens istnienia. 

ODWIECZNY DUALIZM 

Ten wybitny artysta urodził się w Krakowie w rodzinie w której zachodni styl życia przeplatał się z kulturą Wschodu. Matka o korzeniach austriackich należała do kościoła rzymskokatolickiego, zaś pochodzący z Łemkowszczyzny ojciec był wyznania greckokatolickiego. Ostatecznie to mistyczna tradycja prawosławia oczarowały dorastającego Jurka. Z przyjemnością uczęszczał na nabożeństwa do cerkwi unickiej św. Krzyża znajdującej się na ul. Wiślnej, za której ikonostas i wystrój był odpowiedzialny sam mistrz Matejko. Był jedynym wyznawcą wschodniego obrządku w grupie rówieśniczej, ale nigdy nie czuł kompleksów z powodu swej odmienności. Wręcz przeciwnie. Pewny swojego zdania wykazywał się większą świadomością religijną niż jego koledzy.

Narodzenie Najświętszej Maryi Panny

ZA GŁOSEM SERCA 

W czasie pielgrzymki do Ławry Poczajowskiej przeżył niezapomniane doznanie duchowe. Głęboką fascynację malarstwem ikonowym ugruntowała wizyta w Muzeum Ikon we Lwowie, gdzie po raz pierwszy doświadczył tak silnego poczucia obcowania z wielką sztuką. Spotkanie z arcydziełami dało mu jasność co do wyboru drogi życiowej. Równolegle zaczął się interesować współczesną sztuką europejską i nie miał żadnych wątpliwości, że bycie malarzem to jego przeznaczenie. W 1940 r. rozpoczął naukę w okupacyjnej Staatliche Kunstgewerbeschule u Stanisława Kamockiego. Uciekł od wojennej zawieruchy do lwowskiej Ławry św. Jana Chrzciciela. Podczas nowicjatu uczył się ikonopisania i studiował zapierające dech w piersiach średniowieczne malarstwo. Malując cerkiew w Bolechowie zapadł na chorobę stawów i został odesłany z monasteru. Tuż przed wyjazdem z Lwowa był świadkiem likwidacji getta.

PRACA DWUSTRONNA

Wracając do Krakowa został członkiem Polskiej Akademii Umiejętności i Grupy Młodych Plastyków. W towarzystwie popleczników Tadeusza Kantora przełamywał tradycyjne formy i promował awangardową nowoczesność we wszystkich aspektach sztuki. W latach 1945-1947 kontynuował studia malarskie na Akademii Sztuk Pięknych u profesora Eugeniusza Eibischa. Nie miał matury, toteż nie mógł ukończyć studiów wyższych w czasie rzeczywistym. Dyplom formalnie obronił dopiero w 1961 r. po (podobno fikcyjnym) egzaminie eksternistycznym. Od pierwszej wystawy kolektywnej GMP w Pałacu Sztuki w 1946 r. uznano go za artystę o wyjątkowej intuicji i inteligencji emocjonalnej. Nie dał się zaszufladkować i dawał upust swej niezależności. Odbywał świadome podróże w kierunku surrealizmu, ale przypominały one swobodne dryfowanie, nieograniczone narzuconymi przez epokę manifestami. Nawet wczesne abstrakcje geometryczne nie były całkowicie pozbawione odniesień i figuracji. Ze zjawisk sztuki współczesnej zawsze wybierał, to co mu pasowało, niezależnie od trendów i silnego parcia na modne etykiety. Fascynował się zarówno przedstawianiem świata zewnętrznego, jak i wolną kreacją. Obu konwencjom malarskim poświęcał swój czas i w obu nurtach doskonalił swoje umiejętności. Uważał, że jako twórcy wszystko mu wolno, byle tylko mówić prawdę i przekazywać odbiorcom autentyczne emocje.

Villa dei Misteri

W POSZUKIWANIU HARMONII

W powszechnej opinii traumatyczne wojenne doświadczenia doprowadziły go do kryzysu wiary i zwątpienia w metafizykę. Zaczął uważać się za malarza zlaicyzowanego, ale nie spalił za sobą wszystkich mostów. Mimo, iż przez 12 lat deklarował się jako zagorzały ateista, wciąż uczestniczył w poetyckich obrzędach. Co ciekawe w tym okresie trwał przy pisaniu ikon. W ikonach odnalazł bowiem równowagę między swoimi – na pozór nieprzystającymi do siebie – fascynacjami artystycznymi. Od lat 50-tych XX w. nawiązywał współpracę kolejno z Cerkwią Prawosławną (1951 r.), Kościołem Rzymsko-Katolickim (1956 r.) i Polską Cerkwią Grecko-Katolicką (1968 r.). 

CZŁOWIEK RENESANSU

U schyłku lat 40. Nowosielski było już znany w kręgach artystycznych. Brak dyplomu nie przeszkodził mu więc w rozwijaniu pasji artystycznych i pogłębianiu wiedzy teoretycznej. Otrzymał różnorodne propozycje, potwierdzające, jak bardzo środowisko artystów ceniło jego talent. W 1947 r. został asystentem Kantora w jego pracowni w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych. Trzy lata później przeniósł się do Łodzi, by tam objąć stanowisko kierownika artystycznego Państwowej Dyrekcji Teatrów Lalek.  Tworzył scenografię do przedstawień dla młodych widzów. Publikował teksty i ilustracje w magazynie “Teatr Lalek”. Doświadczenie teatralne traktował poważnie. Równolegle malował pejzaże miejskie, sportowe sceny i sztukę sakralną. Tworzył też polichromię i dekoracje kościołów. Miał niezwykły zmysł przestrzenny, który pozwolił mu stworzyć monumentalne, kompletne dzieła takie jak np. cerkiew w Białym Borze. 

projekty scenografii do spektakli w Teatrze „Pinokio” w Łodzi

ODWILŻ DLA SZTUKI

W okresie socrealizmu nie widział dla siebie miejsca w życiu artystycznym jedynej słusznej doktryny. Dopiero z nadejściem odwilży zdecydował się znów wystawiać swoje prace publicznie. W 1955 r. odbyła się jego pierwsza indywidualna wystawa. Później wielokrotnie reprezentował Polskę na prestiżowych wystawach mi.in na Biennale Sztuki w Wenecji. Podjął się pracy dydaktycznej w Pracowni Projektowania Tkanin Dekoracyjnych Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych w Łodzi. W latach 60. wrócił do Krakowa jako nauczyciel akademicki, a jego wykłady w ramach pracowni malarstwa ASP obrosły legendą. Po odejściu na emeryturę wspólnie z żoną uruchomił Fundację Nowosielskich, której głównym celem statutowym jest wsparcie współczesnej polskiej kultury i pomoc wybijającym się młodym twórcom. 

KOBIETY 

Nowosielski był oczarowany tajemnicą kobiecości. Nie ukrywał swojej fascynacji płcią przeciwną. W każdym dziele podkreślał wręcz niezwykle silne zauroczenie kobiecą seksualnością i wymowny mistycyzm nagiego ciała. Kobietę jako ideę uważał za niezwykłe boże dzieło. Na przestrzeni lat hołdował różnym kanonom kobiecego piękna: postaciom kościstym i korpulentnym, silnym kobietom pracującym lub smukłym atletkom. Malował sceny mroczne, nawet sadomasochistyczne, a zarazem głęboko uduchowione. Skutecznie unikał taniej porno-sensacji. Za każdym razem traktował postać kobiety jako idealną syntezę spraw fizycznych i duchowych. Prawdziwą harmonię sacrum i profanum.

Pływaczki

autor: Alina Ożarowska-Cyganek

redaktor

Zostaw komentarz