Makijaż w starożytnym Egipcie

Od kiedy pierwszy człowiek wziął do ręki kawałek węgla i nakreślił na ścianie jaskini sylwetki myśliwych i zwierząt, sztuka stara się odwzorować otaczający nas świat. Jednakże sposób przedstawiania ludzi zmieniał się przez wieki i zazwyczaj dostosowywał się do panujących w danej epoce kanonów piękna – aby te kanony podkreślić, stosowano różne zabiegi, między innymi makijaż.

Sztukę starożytnego Egiptu możemy do dziś podziwiać w muzeach na całym świecie w postaci fresków, rzeźb, papirusów oraz przedmiotów codziennego użytku. Najstarsze zachowane dzieła skupiają się głównie na sferze sakralnej i schematycznych wyobrażeniach na temat bogów i życia pozagrobowego, ale z upływem czasu człowiek częściej znajdował się w centralnym miejscu, a jego wizerunek nabierał realizmu. Jeśli wspomnimy o kanonach piękna w tamtych czasach, to od razu nasuwa nam się na myśl popiersie królowej Nefretete, znajdujące się dziś w Muzeum Egipskim w Berlinie. 

Popiersie Nefretete

Królowa ma regularne rysy twarzy, duże oczy, wysokie kości policzkowe i pełne usta, a jej uroda jest podkreślona mocnym makijażem. Popiersie wystawiono na widok publiczny w 1924 roku; wywołało wtedy ogólnoświatową sensację i fascynację starożytnym Egiptem, podobnie jak ówczesne odkrycia egiptologów, między innymi odnalezienie grobowca Tutenchamona w 1922 roku. Jednym z elementów tej fascynacji stał się tzw. “egipski makijaż”, popularny w latach 20 i 30 XX wieku i wzorowany właśnie na wizerunku Nefretete. 

W starożytnym Egipcie makijaż był bardzo popularny i stosowany zarówno przez kobiety, jak i mężczyzn. Widać to doskonale na zachowanych freskach czy sarkofagach. Co ciekawe, miał on znaczenie nie tylko estetyczne, ale również ochronne – w palącym egipskim słońcu chronił skórę przed poparzeniami i wysuszeniem, a w przypadku wyższych warstw społecznych, również przed opalenizną. Jasny odcień cery był bowiem oznaką wysokiego statusu i bogactwa bo wskazywał, że dana osoba nie musi pracować fizycznie, spędzając dużo czasu na słońcu. 

Rzeźby pogrzebowe naturalnej wielkości, przedstawiające księcia Rahotepa i jego żonę Nofret / Zdjęcie: dr Amy Calvert

Palety do makijażu i pojemniczki z resztkami kosmetyków znajdowano w egipskich grobowcach faraonów, ale również ludzi średniego i niskiego statusu, co wskazuje na fakt, iż makijaż był stosowany powszechnie i dostępny. Był również niezbędnie potrzebny w zaświatach, podobnie jak inne przedmioty codziennego użytku wkładane do grobów. 

Egipcjanie byli zdolnymi chemikami i już 10 000 lat p.n.e produkowali całą gamę kosmetyków, takich jak kremy nawilżające i ochronne, szminki, róże do policzków czy barwniki do paznokci. Większość składników była pochodzenia naturalnego, ale najnowsze badania wskazują, że Egipcjanie potrafili również wytwarzać syntetyczne związki chemiczne, znalezione również w próbkach kosmetyków. Szminki mały postać sztyftów, bardzo podobnych do tych używanych dzisiaj, a wytwarzano je z ochry, czyli mieszanki tlenków żelaza, i tłuszczów zwierzęcych, podobnie jak róż. Czerwonym barwnikiem bywały również substancje wytwarzane ze ślimaków morskich lub chrząszczy. Paznokcie barwiono ochrą lub barwnikami roślinnymi na różne odcienie czerwieni – nie przypominało to dzisiejszego lakieru, raczej malunki wykonywane henną. 

Najbardziej jednak znanym elementem egipskiego makijażu była charakterystyczna, mocna oprawa oka, tworzona przez kreski malowane wokół oczu i przedłużane aż po brwi, też zresztą mocno podkreślone. Idealne oczy miały bowiem według Egipcjan kształt wydłużonego migdała. Używano do tego celu kosmetyku zwanego kohlem – nazwa ta zresztą przetrwała do dziś, podobnie jak inspirowany Egiptem makijaż. Specyfik o czarnej barwie (mesdemet) przygotowywany był z wielu składników, między innymi sproszkowanego antymonu, siarczku ołowiu, palonych migdałów i popiołu. Niestety siarczek ołowiu, zwany też galeną, jest toksyczny – o tym jednak starożytni Egipcjanie nie wiedzieli. Co ciekawe, bardzo ceniono również zieloną odmianę kohlu, zwaną udju i wykonywaną z użyciem sproszkowanego malachitu pochodzącego z półwyspu Synaj. Intensywna zieleń była kolorem kojarzonym Hathor, bogini radości, miłości i urody; nakładano ją na całe powieki jako cień. Mocny makijaż oczu miał znaczenie estetyczne, ale również zdrowotne, bowiem chronił wrażliwą skórę i miał zapobiegać chorobom oczu, bardzo powszechnym na spalonych słońcem pustyniach i bagnistych terenach wokół Nilu.

Kosmetyki przechowywane były w specjalnych pojemniczkach, przygotowywane na paletach lub małych talerzykach, następnie nakładane na twarz pędzelkami z włosia i specjalnymi aplikatorami. Przybory te wykonywane były z różnych materiałów, zależnie od statusu finansowego i społecznego właściciela: gliny, drewna, trzciny lub muszli w przypadku biedniejszych osób, a złota, kości słoniowej i kamieni półszlachetnych dla bogatych i dobrze urodzonych.

Starożytny egipski zestaw do makijażu / Metropolitan Museum of Art

Warto wspomnieć, iż kobiety w starożytnym Egipcie cieszyły się dużą swobodą: mogły posiadać i dziedziczyć ziemię, prowadzić własny biznes i występować jako strony w postępowaniach sądowych przeciwko mężczyznom. Historia jasno wskazuje, iż im większa wolność kobiet, tym bardziej akceptowany był makijaż; Egipt pod tym względem był prawdopodobnie najbardziej otwartą i tolerancyjną kulturą antyczną. 

Każdy z nas kojarzy zapewne wizerunek Elizabeth Taylor ze słynnego filmu “Kleopatra”, inspirowany sztuką starożytnego Egiptu i kopiowany w różnych wariantach przez następne 60 lat. Na szczęście dziś nie musimy go już wykonywać z użyciem trującego ołowiu czy soku z chrząszczy bo mamy dostęp do znacznie nowocześniejszych i zdrowszych kosmetyków. A co Wy o tym myślicie – podoba Wam się “egipski” makijaż? 

Kosmetyki z dobrym składem znajdziecie pod tym linkiem 💙

autor: zespół zieleo.pl

Zostaw komentarz