Rzeczywistość zatrzymana na płótnie, czyli malarski hiperrealizm

Niemożliwe, że to nie zdjęcie? A jednak! Zobacz jedyne w swoim rodzaju obrazy hiperrealistów i dowiedz się więcej o ich historii.

Bunt wobec abstrakcjonizmu

Sztuka niefiguratywna odkryła przed artystami ocean nieznanych dotąd możliwości w zakresie sposobu i formy ekspresji, zaś abstrakcjonizm i jego pochodne wyznaczyły dominujące tendencje w malarstwie XX wieku. Wszystko we wszechświecie dąży jednak do równowagi, a świat artystyczny nie jest wyjątkiem – tuż obok abstrakcjonistów nieustannie tworzyli także zwolennicy tradycyjnego postrzegania funkcji sztuki.

Zaliczali się do nich także amerykańscy hiperrealiści: kierunek miał swój prime time w latach 60. i 70. XX wieku, a rozwinął się na fali sprzeciwu wobec triumfującego wówczas ekspresjonizmu abstrakcyjnego w wydaniu Jacksona Pollocka czy minimalizmu Marka Rothko.

Richard Estes

Obraz czy zdjęcie?

Hiperrealizm bywał nazywany także nowym realizmem lub fotorealizmem. Drugie z określeń właściwie tłumaczy istotę kierunku: jego przedstawiciele obrali sobie za cel oddanie malowanych obiektów z – nomen omen – fotograficzną dokładnością. Liczył się tu każdy, nawet najdrobniejszy szczegół, zdarzały się nawet odwzorowania naturalnej wielkości obiektów – i to bez żadnych ograniczeń, bo np. Paul Sarkisian nie wahał się namalować zewnętrznego widoku swojego domu na płótnach o łącznej powierzchni 32 mkw. Odtworzył przy tym dokładny wygląd każdej dachówki, usłojenia drewna, fałdek materiału prania suszącego się na ganku.

Paul Sarkisian

Technika przede wszystkim

Dokładność odwzorowania i nienaganny warsztat malarski były głównymi celami hiperrealizmu. Artyści programowo odrzucali wszelkie wieloznaczności, metaforykę, wizjonerstwo, nie przekazywali poprzez obrazy własnych emocji ani poglądów – liczył się wyłącznie warsztat, zaś miarą sukcesu artystycznego był stopień wizualnego podobieństwa do odtwarzanego obrazu.

Krytyk i teoretyk sztuki J. Ch. Allen formułował metodę twórczą hiperrealistów w następujący sposób:

  • wzorem dzieła prawie zawsze jest zdjęcie lub diapozytyw;
  • tradycyjną kompozycję zastępuje wybrany wzór fotograficzny przenoszony przez projekcję na powierzchnię obrazu;
  • specyficzne cechy indywidualnego warsztatu twórczego są całkowicie odrzucone;
  • przedstawiany przedmiot jest ukazany precyzyjnie i zgodnie ze wzorem;
  • tematy i motywy są czerpane z życia codziennego lub otoczenia artysty;
  • fotografia nie jest traktowana jako środek pomocniczy, ale jako świadomie wybrana sytuacja wyjściowa dla przedstawienia obrazu.

Temat jako wizytówka

Łatwo się domyślić, że styl czy technika artystyczna nie mogły służyć hiperrealistom jako znaki rozpoznawcze, a identyfikacja autorów poszczególnych obrazów mogła odbywać się wyłącznie na podstawie podpisu. Aby przemycić cząstkę indywidualności w swoich dziełach, artyści niejako “specjalizowali się” w przedstawieniach wybranego tematu. 

I tak, Don Eddy zasłynął jako autor odwzorowań karoserii samochodowych, Ralph Goings namiętnie malował ciężarówki oraz jedzenie w przydrożnych barach, a David Parrish – motocykle. Wielu inspiracji dostarczały hiperrealistom przestrzeń miejska i infrastruktura drogowa: domeną twórczości Roberta Cottinhgama były uliczne neony, John Baeder skupiał się na budynkach przydrożnych jadłodajni, zaś Richard Estes na sklepowych witrynach i tym, co odbijało się w nich z zewnątrz. 

Sam termin “fotorealizm” pojawił się w powszechnym użyciu właśnie za sprawą obrazu Estesa Foodshop. Artysta namalował go tworząc na płótnie sieć drobnych punktów – podobnie, jak w XIX w. robili to postimpresjoniści, którzy także przykładali ogromną wagę do precyzji odtwarzanych obiektów.

Don Eddy

Ralph Goings

Robert Cottingham

Hiperrealizm w opinii odbiorców

Choć przysłowiowe 5 minut hiperrealistów trwało krótko, bo około 10 lat, kierunek doczekał się sporego rozgłosu i uznania. Wrażenie na widzach wywierały zwłaszcza wirtuozeria techniczna autorów i fotograficzna dokładność obrazów, których często po prostu nie sposób było odróżnić od zdjęć.

Malarstwo hiperrealistyczne było także znacznie “bezpieczniejsze”, łatwiejsze w odbiorze i interpretacji niż twórczość abstrakcyjna – cenione przez krytyków i artystów realizacje action painting czy minimal artu wśród laików budziły głównie dezorientację i były w ich opinii zaprzeczeniem idei sztuki.

David Parrish

Zmierzch trendu

Jako moment największego sukcesu fotorealistów uznaje się rok 1972 i prestiżową wystawę sztuki współczesnej documenta w niemieckim Kassel – dzieła reprezentantów kierunku zdecydowanie wygrały wówczas walkę o uwagę widzów. Pod koniec lat 70. nurt zaczął stopniowo wygasać, choć pojedyncze dzieła hiperrealistyczne pojawiają się do dziś; “klasyki gatunku” z lat 70. natomiast wciąż przykuwają uwagę jako przykłady mistrzowskiej techniki malarskiej i ilustracja amerykańskiej codzienności drugiej połowy XX wieku.

Hiperrealizm czy abstrakcjonizm – który kierunek przekonuje Was bardziej? Czekamy na Wasze opinie!

autor: Anna Pawlik

redaktor

Zostaw komentarz